m.Sport.pl > 

Rekordowy Mbappe, rekordowe Monaco i młodzi w natarciu. Finał Ligi Mistrzów? 'Jeszcze dwa kroki'

Kacper Sosnowski

2017-04-20, godz. 11:22

Po wygranej w rewanżowym spotkaniu z Borussią Dortmund 3:1 i niewidzianym we Francji od 7 lat awansie do półfinału Ligi Mistrzów AS Monaco udowodniło, że fenomen klubu to nie tylko Mbappe, Falcao czy żelazna obrona z Glikiem na czele. Coraz bardziej wyraziści są inni gracze drużyny, a media podgrzewają i tak dobry klimat: "Ta szalona generacja piłkarzy, może myśleć o wymarzonym końcu sezonu"- piszą kontekście finału rozgrywek w Cardiff.

Claude Paris (AP Photo/Claude Paris)

więcej zdjęć

Historię francuskiej piłki klubowej na arenie międzynarodowej w ostatnim ćwierćwieczu można streścić w kilku zdaniach; W latach 90-tych Marsylia wygrała Ligę Mistrzów, na początku XXI wieku Lyon przez siedem lat rządził w Ligue 1 chociaż w Europie przekładało się to jedynie przeważnie na ćwierćfinały elitarnych rozgrywek. PSG za czasów Katarczyków wydało na transfery gwiazd kilkaset milionów euro, a oczekiwanych efektów na Starym Kontynencie nie widać.

Gdzieś między tymi drużynami przewija się też AS Monaco, finalista LM z 2004 roku. Ekipa z Księstwa dostarcza francuskim kibicom sporo emocji. Właśnie po raz czwarty w historii awansowała do półfinałów Champions League. Jeśli chodzi o te rozgrywki to żadna z francuskich drużyn nie może się pochwalić takim dorobkiem.

"Ta ekipa jest niesamowita" - podgrzewa atmosferę "L'Equipe" opatrując czwartkowe wydanie gazety tytułem "Wszystko dozwolone". "Gdzie oni mogą się zatrzymać?" - zastanawia się radio RMC Sport. "Za każdym razem są coraz bardziej zaskakujący. Jeśli wygraną w meczu na wyjeździe można jako duży komfort, to jak nazwać prowadzenie u siebie 2:0 po 17 minutach rewanżu? - pyta dalej dziennikarz stacji. W mediach zresztą coraz częściej pada hasło "finał". Na razie nieśmiało, częściej w kontekście piątkowego losowania, ale nie jest to pojęcie nierealne. "By się tam pojawić, trzeba zrobić jeszcze dwa kroki" - słyszymy w RMC. "Ta szalona generacja piłkarzy, może myśleć o wymarzonym końcu sezonu"- dodaje "Le Parisiene" i nie chodzi tylko o triumf w Ligue 1.

Zabójczy duet i młode wilki

Kluczem do środowego sukcesu znów była gra całej drużyny. Oczywiście trzeba zwrócić uwagę na duet Radamel Falcao - Kylian Mbappe, który w wyjściowym składzie AS Monaco oglądaliśmy dopiero po raz siódmy w sezonie. Dodawać, że w tych meczach monakijczycy nie przegrywali chyba nie trzeba. Bilans obu jest fantastyczny. Kolumbijczyk trafiając przeciw Dortmundowi podkręcił swój licznik goli w europejskich rozgrywkach. Obecnie wynosi on 45 trafień w 50 meczach. "Po triumfie w Lidze Europy w 2011 i 2012 dla byłego gracza Atletico czy FC Porto przyszedł chyba czas na bardziej prestiżowy puchar" - kwituje RMC.

Statystyki Mbappe też robią wrażenie. Tym bardziej, że młodziutki Francuz pobił kolejne rekordy. Został pierwszym zawodnikiem w fazie pucharowej Ligi Mistrzów z golem w każdym meczu, najmłodszym graczem, który trafiał w obu ćwierćfinałach, wreszcie najmłodszym człowiekiem z pięcioma golami w elitarnych rozgrywkach. Sporo o tej młodości, ale to też w przypadku Monaco kolejne kluczowe pojęcie.

- To nasz pierwszy raz - uśmiechał się Bernardo Silva do dziennikarzy pytających o smak awansu do półfinału. Wyjaśniał, że żaden z jego kolegów nie grał na takim poziomie tych rozgrywek. Nie grał bo grać nie mógł, większość jeszcze niedawno biegała po boiskach wraz z juniorami. Właściwie można stwierdzić, że z Borussią rozprawili się młodzieżowcy: Kylian Mbappe (18 lat), Almamy Toure (20), Thomas Lemar (21), Benjamin Mendy (22), Bernardo Silva (22) i Tiemoue Bakayoko (22) wszystkich zobaczyliśmy w środę w wyjściowym składzie Monaco. Każdy z nich zagrał bez kompleksów, wytrzymał presję, przyczynił się do zwycięstwa.

Wspomniany Lemar został właśnie pierwszym graczem od 2011 roku, który w fazie pucharowej LM popisał się asystami w jej czterech kolejnych meczach (wcześniej dokonał tego Andres Iniesta). Za występ na Stade Luis II chwalony był zresztą bardziej niż Mbappe, co znajduje potwierdzenie w większości ocen przyznawanych przez francuskie media. Zresztą wyżej niż 18 latka RMC oceniło też Mendy'ego wspominając o fantastycznym duecie, który razem tworzyli. "Ta dwójka była bezwzględna, wyrazista, inspirująca i miała udział we wszystkich trzech golach monakijczyków" uzasadnili dziennikarze. "Co do Bakayoko czy Silvy to należałoby spytać czy oni czasem nie zaczęli grać na profesjonalnym poziomie w wieku.12 lat? Ich opanowanie czy boiskowa inteligencja charakterystyczna jest raczej dla zawodników po trzydziestce, oni wykazują się tym niewiele po ukończeniu 20 roku życia. To robi wrażenie" - chwalą młodych w "L'Equipe".

Co dalej?

Wszyscy w Monaco czekają już na piątkowe losowanie półfinałów Ligi Mistrzów i kolejnego rywala. Ktokolwiek by nim był, może spodziewać się po ekipie Leonardo Jardima tego samego. Sporej dawki goli (Monaco we wszystkich 18 meczach tego sezonu w europejskich pucharach nie strzeliło tylko raz) Walki do końca i nieustępliwości (mimo straty w sumie 9 goli w fazie pucharowej LM francuska drużyna nie miała problemów by awansować do półfinałów). Ostatnim klubem Ligue 1 był tam w 2010 roku Olympique Lyon. Wtedy dwa razy gładko przegrał z Bayerem Monachium (0:3,0:1). Teraz takiego scenariusza w starciu z Realem Madryt, Atletico Madryt czy Juventusem nikt nie bierze pod uwagę.





Udostępnij link: Facebook

Zaloguj się i dodaj komentarz (logowanie wymagane)

Komentarz