m.Sport.pl > 

Tenis. Ile kosztuje wychowanie tenisowego mistrza?

Olgierd Kwiatkowski

2013-01-14, godz. 12:51

Rodzicu, chcesz mieć w domu małą Radwańską lub małego Janowicza? Zastanów się, czy nie lepiej kupować sobie co rok nowego bentleya

Fot. DANIEL MUNOZ REUTERS

Agnieszka Radwańska
+ więcej zdjęć

Radwańska i Janowicz w III rundzie Australian Open. Wejdź na Sport.pl/Australian Open i czytaj najnowsze informacje z turnieju »

Agnieszka Radwańska z kortów wycisnęła już ponad 10 milionów euro. Jerzemu Janowiczowi finał turnieju w hali Bercy dał milion złotych. Robi wrażenie? Dużo mniejsze, jeśli się policzy, ile trzeba było zainwestować.

- Jeśli chce się być w Europie, trzeba mieć pół miliona na rok - podróże, hotele, treningi, odżywki, masażyści, fizjoterapeuci, korty. Do tego ciężkie treningi. Już dla dwunastolatków to jest ten sam wymiar pracy jak Djokovicia i Nadala - opowiada komentator Eurosportu, trener najlepszej w tym roku polskiej 12-latki Ani Hertel Lech Sidor.

- Chce pan zobaczyć faktury za zeszły sezon. Mamy dokładnie wyliczone - 298 tysięcy - mówi Katka Urbanova, czeska trenerka najlepszego polskiego 15-latka Michała Dembka, zwycięzcy ostatniego turnieju Tomaszewski Cup.

- Dochodzenie do międzynarodowych wyników trwa w przypadku tenisa co najmniej 12 lat. To zła wiadomość, bo wiąże się z ogromnym wysiłkiem finansowym. Kosztuje to około miliona złotych - mówi Wojciech Andrzejewski z działu szkolenia Polskiego Związku Tenisowego.

Wstęp do kariery może kosztować kilka milionów, może kosztować milion - ale jakie to ma znaczenie. Aby jednak pójść w ślady Janowicza czy Radwańskiej, trzeba wybrać droższy wariant i liczyć na rodzinne zasoby albo na pomoc hojnego sponsora.

12 lat w kieracie

Grać zacząć trzeba w wieku przedszkolnym. Radwańska pierwszy dziecięcy turniej wygrała, mając sześć lat. Janowicz na kort przychodził regularnie od piątego roku życia. Z męskiej światowej czołówki najpóźniej tenisową przygodę rozpoczął Roger Federer - w wieku ośmiu lat.

W Polsce, w Warszawie (skrajny przypadek, bo jest najdroższa) za lekcje minitenisa za dwa albo cztery treningi w tygodniu po godzinie rodzic zapłaci od 200 do 500 zł miesięcznie. Turniejów jest mało, sprzęt na szczęście tani. Prawdziwe szkolenie zaczyna się od ósmego, dziewiątego roku życia. Wydatki gwałtownie rosną.

Już w tym wieku pojawia się problem, czy nie postawić wszystkiego na jedną kartę - zawodniczą. Szybkie dojście do sukcesu zagwarantować mają indywidualne ćwiczenia z trenerem od tenisa i od zajęć ogólnorozwojowych, codziennie po półtorej albo dwie godziny. W weekendy dzieciaki uczestniczą w turniejach. Kiedy dziecko wzmacnia się fizycznie, około 12. roku życia, ale czasami później, trenerzy zwiększają dawkę do dwóch zajęć dziennie.

Oprócz tego bieganie, rozciąganie, zajęcia z fizjoterapeutą, masaże. I tak przez cały rok, czasami bez wakacji. Przez co najmniej 10-12 lat są w tenisowym kieracie, by zdobyć pierwsze punkty w WTA albo ATP. Bez gwarancji sukcesu, z groźbą kontuzji, która wszystkie plany może obrócić wniwecz.

W takim wypadku trzeba wybrać - sport albo nauka, bo jak połączyć cotygodniowe wyjazdy na zawody ze szkołą? Niektórzy rzucają szkołę, wybierają indywidualny tok nauczania. To też kosztuje. - W Czechach w takich wypadkach mamy szkołę za darmo do 18. roku życia, w ramach naszego systemu szkolenia. W Polsce mój zawodnik musi płacić około 30 tys. rocznie za nauczycieli - przyznaje Urbanova.

Na tenis z grouponem

Co czyni ten sport wyjątkowo drogim? Korty, a w Polsce zima. Na kortach otwartych gra się u nas od maja do końca września. Hal praktycznie nie ma, a te, które są, szybko bankrutują - właśnie na licytację została wystawiona hala w Markach koło Warszawy. Nad kortami stawia się więc balony. Ich ogrzewanie kosztuje majątek. Obiekty są prywatne. W największych miastach, a tam głównie gra się w tenisa, zimą za wynajęcie kortu na godzinę płaci się nawet 80 zł.

- Z zazdrością patrzę na Niemcy, bo pochodzę ze Szczecina. Przejedziemy kilka, kilkanaście kilometrów i w każdym miasteczku jest jakaś hala, w Czechach jest dokładnie to samo. Brak infrastruktury odrzuca nas na boczne tory. W Polsce istnieje tylko jedna miejska hala tenisowa - w Pabianicach. Siatkarz, zapaśnik, piłkarz ręczny pójdzie trenować do sali i płaci za to miasto, a za tenisistę musi rodzic - opowiada Rafał Chrzanowski, trener polskiej kadry 12-latków.

Wynajęcie kortu to koszt podstawowy, do niego dolicza się pozostałe. Zimą zajęcia tete-a-tete u ceniącego się szkoleniowca mogą kosztować nawet 180 zł za godzinę (100 zł dla niego, 80 za kort), a co najmniej 120 zł. Do tego doliczyć trzeba około kilkudziesięciu złotych za ćwiczenia ogólnorozwojowe. Zatem w wersji łagodnej, tańszej, z półtoragodzinnym treningiem dziennie, wynosi to tysiąc złotych tygodniowo, czyli rocznie około 50 tys. Od 16. roku życia zwiększa się intensywność treningów do sześciu godzin w tygodniu. Będzie to już jakieś 200 tys. A gdzie fizjoterapeuta, masażysta, psycholog, czasami lekarz? A gdzie wyjazdy do akademii?

- W zimowym sezonie w Polsce można tylko podtrzymać formę, ale do przodu się nie pójdzie. Dlatego wielokrotnie wyjeżdżałem do Hiszpanii na kilka miesięcy - opowiada Mariusz Fyrstenberg, czołowy deblista na świecie. Z Polski młodzi tenisiści najczęściej wyjeżdżają do Hiszpanii. Za dwa tygodnie zajęć w szkółce pod Barceloną płaci się 800 euro, samemu trzeba wynająć mieszkanie, dojechać i mieszkać tam z dzieckiem.

Tańsza wersja na całym świecie to zajęcia w grupach. Jeśli znajdzie się trzech, czterech równie dobrze grających zawodników w tym samym klubie, to ma to sens, koszty są dużo niższe - w Warszawie od tysiąca do dwóch tysięcy złotych za miesiąc.

Choćby najbardziej intensywny trening nie czyni jeszcze tenisisty. Trzeba startować, ogrywać się w walce. Dużo, po całej Polsce, a jeśli są sukcesy, to i po Europie. Przejazdy, hotele, nawet wpisowe na turniej (w Polsce 80 zł zimą, w Europie 30 euro) obciążają portfel rodziców. Przeciętny krajowy wyjazd dla zawodnika, który dociera do finału, może kosztować tysiąc złotych. Suma kilkakrotnie wzrasta za granicą. W wywiadach Radwańska często wspomina, jak nocowała za granicą w hostelu, a ojciec w samochodzie.

1 2  następne »
Udostępnij link: Facebook

Komentarze (50)

  • 5rolnikzwilkowiecka | rok temu

    "Wychowanie mistrza w tenisie kosztuje krocie"

    A ile jest warto taka jedna "kroć" ???

    I czy warto wogóle wychowywać mistrza, skoro późni sie łokazuje,
    że ani łon mistrz, ani łon wychowany !!!

    Że jest chorążym a "sukienecka jej przeszkadzo" albo szmaci sie, sprzedaje mecze
    i trafia na holenderską "czarną listę" zawodniczek sprzedajacych mecze !!!

  • plkibic | rok temu

    A powiedzcie mi które dziecko wychowa się za darmo, jak się chce dużo zarobić to trzeba dożo zaryzykować i zainwestować tyle w temacie

  • maksimum | rok temu

    Tenis moze byc tani pod warunkiem ze sa dostepne korty publiczne jak w USA.Wtedy kupujesz rakiete i idziesz z dzieciakiem grac jak Radwanscy.Jak dzieciak ma talent to sie zalapie a jak nie to zrezygnuje,chyba ze wybierze kariere modelki jak Domachowska.

Zaloguj się i dodaj komentarz (logowanie wymagane)

Komentarz